piątek, 15 lutego 2008

Collection Era Vol. 1 - CD04 - 1981

Płytę rozpoczyna Electric Environment. Ta ponad dwudziesto minutowa dekompozycja bazuje na sprzężeniu zwrotnym, gitarach, blachach, i szumach. Nie jest to może gęstość do jakiej przyzwyczaił nas późniejszy Merzbow ale względem poprzedniej płyty jest dużo ciekawiej bardziej wielowątkowo. Pojawia się nawet jakieś ćwierkanie ale nie jestem w stanie stwierdzić czy jest to ptactwo czy syntezator. Mimio długości nie jest nudno. Telecom Manipulation to dużo ogłosów wody, jakiś wyjątkowo podły syntezator i wyrywki nagrań, które atakują pod koniec. Gdzieś w połowie pojawia się coś co brzmi jak kaczka. A jak wiadomo Masami mięsa nie je. Wszystko przetworzone, odnosze wrażenie jakby to grało jakieś wyjątkowo podłe radio. Słychać nawet jakieś rockowe brzdękanie nienajwyższych lotów. W Telecom Manipulation słychać jakieś mocno przetworzone dialogi i coś co brzmi jak organy hammonda, które miały już wiele za sobą. Do tego dochodzi jakaś jatka na skrzypcach. Miejscami gęstość jest naprawdę przyzwoita a rozregulowane radia dopełniają apokaliptycznego klimatu. Do czasu kiedy "skrzypce" zaczynają brzmieć jak w country. Jest różnie, czasem brzmi jak czarna msza, na której zapił organista. A walentynki to chujowe anglosaskie święto.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

hehe. pierwsze.. 15 płyt z Merzboxa to męczarnia! bardziej podchodzi mi środek, ulubione jest ostatnie 10 płyt. tak mniej więcej :-) co to zwierzęcych sampli, to oprócz kaczek Masami użył praktycznie całego zoo :-) pozdro! /szelest