środa, 20 lutego 2008

Paradoxa Paradoxa - CD07 -1981r.


Po trylogii czas na zmiany. Już na pierwszy "rzut ucha" słychać, że nagrania są wyższej jakości i powoli zaczyna być słychać wysokie tony. Płyę otwiera Paradoxa Paradoxa Pt.1. i od pierwszych dźwięków czuć, że masami skręca we właściwym kierunku. Mocne syntezatorowo kościelne brzmienie przywodzi mi na myśl tanie horrory lub nie tak czarną mszę. Do tego jakieś metaliczne pochodzenia dźwięki. W tle pojawia się coś co przypomina mi jakieś gdakanie ptactwa. Całość stanowi całkiem przyjemny koktail. I jak już pisałem dzięki lepszej jakości można docenić brzmienie klawiszy. W niektórych momentach przebija się jakaś modulowana audycja z radia dopełniając już tak popapranego klimatu. Paradoxa Paradoxa Pt.2 przynosi bardzo tłuste analogowe brzmienie syntezatora lub jakieś elektroniki, powracają jakieś pseudo hammondowe klawisze i skrzypce. Utwór choć połowę krótszy niż poprzedni jest bardziej intensywny a miejscami organy brzmią naprawdę brudno. Na sam koniec nagranie fortepianu i jakiś lipny bit. Brzmi to prawie jak jazz. Merzbow szuka i idzie mu coraz lepiej. Na tym etapie już czuć, że dekompozycje stają się coraz bogatsze.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Znam ten album, ale jakoś mnie nie zachwycił. powalczę z nim za jakiś czas...hmm...

ATW