A może RemBlant Assemblage? Sluchając tej płyty można odnieść wrażenie, że ktoś spalił blanta i świetnie się bawił ją nagrywając. No ale z dadaizmem tak już jest, że ktoś się świetnie bawi naszym kosztem lub próbując nas rozbawić. Na tej płycie słowo "DADA" pada dwa razy w tytułach choć tak naprawdę może jedna "kompozycja" dadaistyczna nie jest. Mam tu namyśli utwór otwierający płytę - "Remblandt Assemblage". To naprawdę mroczna i niepokojąca kontrukcja oparta na jakimś materiale puszczonym od tyłu gdzie jako akompaniament występują odgłosy jakiś stalowych prętów szuranych po siatce. Robiliście to w dzieciństwie? No to może ja jestem taki dziwny. Do tego jakieś zawodzenie i "pierdzenie" w mikrofon(noo sorry tak to brzmi). Idziemy dalej. Voice Of Scwitters - tak takie właśnie "pierdzenie w mikrofon". Theme Of Dadaist, tu Masami chwycił gitarę i bawił się radioodbiornikiem....na tym etapie całość zaczyna być męcząca. Hans Arp - szkoda, że nie chodzi tu o sytezator ARP 2500 będący własnością Hansa ale ten utwór przynosi pewne wytchnienie. Radioodbiornik i dośc mocno przesterowana gitara i dodatek brzmienia gitary akustycznej oazowej. Miejscami dzieje się naprawdę sporo. Tape Dada to zabawa taśmami puszczanymi w różnym tempie i do tego dość wyraźny bit wygrywany na jakiś elementach metalowych. W okolicach minuty przed końcem pojawia się coś co brzmi jak jak jakieś skomlenie, płacz lub nie wiem co. Music Concret to zaś miła przerwa przed tym co ma nastąpić. Ktoś spłukuje kibel i bawi się metalowymi elementami oraz strunami z żyłki. Jak by nie patrzreć jest konkretnie. Na deser zostaje najtrudniejsze: Prepare Guitar Solo 1 i Prepare Guitar Solo 2 czyli około 21 minut znęcania się na gitarami (często bez przesteru i bardzo akustycznie) i radiami. Da się wyłapać całe dość niepokojące zdania po japońsku. Wszystko bez jakiegokolwiek składu, ładu, sensu i porządku. W dodatku dość nudne. Fajny kimat tworzą radia i co bardziej żywe momenty gdy Akita naprawdę idzie na całość w katowaniu gitar - niestety nie trwa to długo a ściana zgiełku to raczej murek. Jednego nie można odmówić - dwa ostanie numery męczą jak cholera! czwartek, 14 lutego 2008
Remblandt Assemblage -CD03- 1980r.
A może RemBlant Assemblage? Sluchając tej płyty można odnieść wrażenie, że ktoś spalił blanta i świetnie się bawił ją nagrywając. No ale z dadaizmem tak już jest, że ktoś się świetnie bawi naszym kosztem lub próbując nas rozbawić. Na tej płycie słowo "DADA" pada dwa razy w tytułach choć tak naprawdę może jedna "kompozycja" dadaistyczna nie jest. Mam tu namyśli utwór otwierający płytę - "Remblandt Assemblage". To naprawdę mroczna i niepokojąca kontrukcja oparta na jakimś materiale puszczonym od tyłu gdzie jako akompaniament występują odgłosy jakiś stalowych prętów szuranych po siatce. Robiliście to w dzieciństwie? No to może ja jestem taki dziwny. Do tego jakieś zawodzenie i "pierdzenie" w mikrofon(noo sorry tak to brzmi). Idziemy dalej. Voice Of Scwitters - tak takie właśnie "pierdzenie w mikrofon". Theme Of Dadaist, tu Masami chwycił gitarę i bawił się radioodbiornikiem....na tym etapie całość zaczyna być męcząca. Hans Arp - szkoda, że nie chodzi tu o sytezator ARP 2500 będący własnością Hansa ale ten utwór przynosi pewne wytchnienie. Radioodbiornik i dośc mocno przesterowana gitara i dodatek brzmienia gitary akustycznej oazowej. Miejscami dzieje się naprawdę sporo. Tape Dada to zabawa taśmami puszczanymi w różnym tempie i do tego dość wyraźny bit wygrywany na jakiś elementach metalowych. W okolicach minuty przed końcem pojawia się coś co brzmi jak jak jakieś skomlenie, płacz lub nie wiem co. Music Concret to zaś miła przerwa przed tym co ma nastąpić. Ktoś spłukuje kibel i bawi się metalowymi elementami oraz strunami z żyłki. Jak by nie patrzreć jest konkretnie. Na deser zostaje najtrudniejsze: Prepare Guitar Solo 1 i Prepare Guitar Solo 2 czyli około 21 minut znęcania się na gitarami (często bez przesteru i bardzo akustycznie) i radiami. Da się wyłapać całe dość niepokojące zdania po japońsku. Wszystko bez jakiegokolwiek składu, ładu, sensu i porządku. W dodatku dość nudne. Fajny kimat tworzą radia i co bardziej żywe momenty gdy Akita naprawdę idzie na całość w katowaniu gitar - niestety nie trwa to długo a ściana zgiełku to raczej murek. Jednego nie można odmówić - dwa ostanie numery męczą jak cholera!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz