
Album o bardzo metalowym charakterze. Nie mam ty na myśli szarpania strun gitary ale przede wszystkim metal jako surowiec. Całość bardzo przypomina mi czasy gdy mieszkałem na dzielnicy powszechnie uważanej za przemysłową i niebezbieczną. Płyta brzmi jak cały hałas, który wydobywał się ze Zrembu i Ursusu. Wystarczyłoby zebrać to co było słychać od 8:00 do 15:00 i zmiksować na jedną płytę. Moje skojarzenia to: piszczące suwnice, blachy spadające spod prasy, szlifierki kontowe, tokarki, młotki i pochodzne. Wszystko to w tonacji industrialowo - noisowej. Prawie jakby ktoś biegał z mikrofonem po tych wszystkich halach i nagrywał pracę zakładów. Później starczy dodać nieco efektów i ambientowo-industrialna płyta gotowa. Dodać jeszcze należy, że płyta ma charakter narastąjący i kolejne utwory są coraz bardziej skąplikowane. Miejscami dźwięk ma takie natężenie, że bas zakrywa wszystko i przepuszcza jedynie jakieś mikrotrzaski. Podobało mi się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz