czwartek, 27 marca 2008

Fission Dialogue - CD28- 1988r.


White Gamlan otwierający płytę brzmi ambientowo. Strungy, trzaski i uderzenia o elementy metalowe. Wszystko o słabej gęstości i znów ktoś popierduje w mikrofon. Nudne 15 minut przerywane rytmami na styl niemal karaibski. Tytułowy "Fission Dialogue" to inna para kaloszy. stalowe porykiwania gniecionych blach i nawarstwiająca się kakofonia uderzeń a arkusze blachy. Całość mroczna i gęsta jak na Merzbow przystało. Pojawiają sie instrumenty strunowe (zapewne autorskie konstrukcje) jak i brudny syntezator. Jest różnorodnie i ciekawie. Najlepszy jest jednak ostatni utwór. I nie szkodzi mu, że trwa ponad pół godziny. Zaczyna się delikatnie od zabawy z taśmami lub płytami winylowymi, do tego jakiś syntezator i pogłosy. Z czasem utwór gęstniejei pojawiają się metaliczne szumy a czasem dzikie partie wyszarpywane na strunach. Im bliżej końca tym gęściejszy i ciekawszy materiał. Ostra praca w rzucaniu mikrofonem i przestery.

Brak komentarzy: