
A miało być tak pięknie... Nie jest. Jest za to nudno i bardzo niemuzycznie. Cały album oparty jest na modulacjach mowy, wyrywków z radia i jakichś tempawych orkiestrowych melodii z festynu oraz standardowych stukach i pukach. Fakt, znów coś innego, ale do jasnej ciasnej czemu tak nudno? Całość jest liniowa do bólu i pozbawiona ekspolzji i wodotrysków. Dupa. Nie będzie nic przez ponad godzinę, tylko te niedoruchane modulacje i jakieś stuki w kanki po mleku. Ani to straszne, ani śmieszne, ani energetyczne, za to frustrujące jak cholera. Nie bierze mnie to wcale. Z drugiej strony ten album naprawdę wyzwolił we mnie jakieś emocje. Bardzo chciałem, by skończył się już po 15 minutach. Więc jednak mnie bierze. I nawet jakiś fortepian macany nieśmiało przez Japończyka nic nie daje. Nuda. Masami stara się zniszczyć muzykę, po raz kolejny mu się udaje. Fajnego materiału są tu według mnie 3 minuty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz