
To już trzeci kilogram pornohałasu. Tym razem kompozycje opierają się na pętlach. Pierwszy numer o wdzięcznym tytule "UFO vs British Army" miał zapewne stanowić dźwiękową wizualizacje (czy wizualizacja może być dźwiękowa?) potyczki brytyjskiej armii z niezidentyfikowanym obiektem latającym. Na kawałek składa się pętla złożna z jakiegoś zdania po angielsku. Nie mam pojęcia jakiego. Z czasem atmosfera kawałka zaczyna się zagęszczać i pojawiają się kolejne warstwy szumu i innych hałasów. Całość hipnotyczna i monotonna zarazem ma swój urok. Jeśli kiedyś w nocy obudzicie się z rękoma całymi we krwi możecie podejżewać, że jeśli słuchjaliście tej płyty przyczyną była ta pętla, powtarzana prze pół godziny. "Toy 69" to druga i zarazem ostatnia dekompozycja na tej płtycie. Zawiera ona pętle osadzone w niskich częstotliwościach wzbogacone jęczeniem Japonki, której ktoś robi dobrze. Definitywnie dobrze. Yoko Ono to przy tym nic. Gdzieś w okolicy połowy na chwilę znika prawy kanał - sprawdzam podłączenie słuchawek - nie, tak miało być. Jęki są zmysłowe, pętla taneczna i mechaniczna, kolejne ataki szumu tylko dopełniają ekstatycznego charakteru tego nagrania. Fakt Masami nigdy nie ukrywał zainteresowania BDSM i innymi porno zagadnieniami. Kawałek jest naprawdę brutalnie zmysłowy. No i płyta ma piękną grafikę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz