
Pierwsza połowa albumu czyli utwory "Antimony Pt.1", "Antimony Pt.2", "Eyes Of Isonokami" jest w zasadzie oparta na tym samym pomyśle. Dźwięki stalowe poddane wielokrotnym przesterom w akompaniamencie niedostrojonych radioodbiorników. Wszystkie te kompozycje można wrzucić do jednego worka. Są przyzwoite, metaliczne, szumiące i noisowe. "The Lampinak - Sarpent Power" to zaś zupełnie nowa jakość. Ściana szumu jest naprwdę twarda i brutalna a do tego w okolicach 4 minuty pojawia się breakdown. To nic, bo w połowie 3 minuty tym wszystkim zgiełkom akompaniuje melodia wydmuchiwana na piszczałkach. Kojarzycie tych ekwadorczyków czy innych niby Indian wydmuchujących piszczłkowe melodie do akompaniamentu z kasety, latem na deptaku w waszym mieście? Tak właśnie taka to melodia. Przyznam, że zestawinie tego całego zgiełku z czymś takim bardzo mi się spodobało. "Carcass On The Floor" jest bardzo rytmiczny i plemianny przy czym jednocześnie szumiący na ten cudowny Merzbowowy sposób. Na sam koniec dostajemy kompozycje powstałą z przetwożonych ptasich pisków (jaskółki jakieś?). Bardzo fajna fieldrecordingowo-ambientowa rzecz, która ukoi wasze uszy po tym całych hałasie. A to, że ktoś coś krzyczy niepokojąco w tle to detal...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz