czwartek, 17 kwietnia 2008

Hannover Cloud - CD38 - 1990r.


Jak może brzmieć magnetyczna chmura? Chyba tak jak przedstawia to otwierający płytę "Magnetic Void". Kawałek opiera się na szumie. Nie jest to jednak klasyczny biały szum. To metaliczne wycie siejące po różnych częstotliwościach i modulowane na różne sposoby. W żadnym przypadku nienudne. Zmainy dokonywane są bardzo szybko i zarazem dramatycznie. Czysty hałas brak elementów muzycznych aczkolwiek pozbawiony nudy. Dalej mamy "Rocket Bomber". Utwór ma rwano, analogwy, przesterowy charakter. Są wyraźne panningi i hałas niesymetryczny w sesnsie lewy prawy kanał. To dobrze po to Bozia dała stereo. Momentami kanały są calkowicie wiciszane do wlewa do uszu słuchacza kolejną łyżkę miodu, z rtęcią. "Untitled COCK" to praca pogłosowo radiowa o grubym basowym brzmieniu. Pojawiają się urwania i zmiany pasma na hałasy zawieszone bardzo wysoko. Dobre. Natomiast "Autopussy Go No Go 2" ma dobry rytmiczny początek i dużo metaliczych dźwięków w akompaniamencie szumów i blachy oraz jakiegoś zwierania obwodu elektrycznego. Nie wiem może to nie obwód ale takie mam pierwsze skojarzenie. Materia jest bardzo dynamiczna i potwornie rwana, antymuzyczna ze wszechmiar i ostro kująca sopranami w uszy. Muzyka zniszczona.

Brak komentarzy: