Ten krążek to zapis koncertu Merzbow w WFMU. Nie wiem co to jest i nie chce mi się sprawdzać. Cóż takiego dzisiaj mam lenia. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta jest interesująca. Czuć, że Merzbow wyraźnie skręcił w stronę hałasu absolutnego. Zero rozpoznawalnych instrumentów. Jeśli nie liczyć "Pocieraka". Czym jest Pocierak? TO urządzenie konstrukcji samego Masamiego, które dziarsko przewieszone niczym gitara towarzyszy Merzbow na większości koncertów. Wygląda to jak skrzyżowanie tarki, płyty aluminiwej i CB radia i jego główną rolą jest wytwarzanie hałasu. Tak naprawdę pewnie ma to jakąś kozacką japońską nazwę ale dla mnie to poprostu pocierak(dość dobrze pracę pocieraka widać tutaj 4:12). Nie ważne, wróćmy do koncertu, jest on dobry. Podstawowym problemem noisowych koncertów jest fakt, że często artysta stawiający ścianę hałasu nie jest w stanie z nią nic zrobić. Nic się nie przebija jest głośno i hałaśliwie i zwyczajnie nudno. Merzbow nie ma z tym problemu. "Pasmo Merzbow dąży do nieskończoności" - tak stwierdził mój kolega i miał rację. Nie ma opcji żeby fale dźwiękowe odmowiły współpracy japońskiemu artyście. Zawsze znajdzie sposób by dodać coś nowego do gęstej materii lub całkowicie ją przemodelować. Słyszałem dwa razy na żywo i ciągle jestem pod wrażeniem tego co Masami potrafi zrobić z dźwiękiem. Ta płyta nie jest wyjątkiem.wtorek, 15 kwietnia 2008
Newark Hellfire - Live On WFMU, 1990 - CD37- 1990r.
Ten krążek to zapis koncertu Merzbow w WFMU. Nie wiem co to jest i nie chce mi się sprawdzać. Cóż takiego dzisiaj mam lenia. Nie zmienia to jednak faktu, że płyta jest interesująca. Czuć, że Merzbow wyraźnie skręcił w stronę hałasu absolutnego. Zero rozpoznawalnych instrumentów. Jeśli nie liczyć "Pocieraka". Czym jest Pocierak? TO urządzenie konstrukcji samego Masamiego, które dziarsko przewieszone niczym gitara towarzyszy Merzbow na większości koncertów. Wygląda to jak skrzyżowanie tarki, płyty aluminiwej i CB radia i jego główną rolą jest wytwarzanie hałasu. Tak naprawdę pewnie ma to jakąś kozacką japońską nazwę ale dla mnie to poprostu pocierak(dość dobrze pracę pocieraka widać tutaj 4:12). Nie ważne, wróćmy do koncertu, jest on dobry. Podstawowym problemem noisowych koncertów jest fakt, że często artysta stawiający ścianę hałasu nie jest w stanie z nią nic zrobić. Nic się nie przebija jest głośno i hałaśliwie i zwyczajnie nudno. Merzbow nie ma z tym problemu. "Pasmo Merzbow dąży do nieskończoności" - tak stwierdził mój kolega i miał rację. Nie ma opcji żeby fale dźwiękowe odmowiły współpracy japońskiemu artyście. Zawsze znajdzie sposób by dodać coś nowego do gęstej materii lub całkowicie ją przemodelować. Słyszałem dwa razy na żywo i ciągle jestem pod wrażeniem tego co Masami potrafi zrobić z dźwiękiem. Ta płyta nie jest wyjątkiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz