wtorek, 8 kwietnia 2008

SCUM / Severances -CD34- 1989r.


"UP Steel CUM" - otwierający tą płytkę brzmi jak zamaskowany progresywny rock. Jakaś gitara, i perkusja przykryta szumiąco - hałaśliwym sosem. Od czsu do czasu ktoś krzyknie. Pojawiają się pogłosy. Występują zarzynane blachy, suwnicowo - dźwigowe jęki i skrajnie metaliczna wiolonczela typu zrobiłem sam i na niej gram. " Catabolism Variation Stereo No.1 " jest natomiast dużo mroczniejszy i bardziej przestrzenny. No i pojawia się mordowanie strun. Bez litości, może to nie struny a metal pilowany cieńką piłką? Nie wiem, nie jestem w stanie stwierdzić, tak samo jak nie mogę ustalić co mówi jakiś zmodulowany głos. Pojawiają się też łagodniejsze partie i demo w tonacji discopolo dance pochodzące z syntezatora lub vintage gry video, o czywiście zakłócana falami hałasu i metalicznych sprzężeń. Ostatni numer "Deaf Forever / Wild Thing / Electric Shaver Forest / De-Soundtrack Variation No.1 / Rap The Khabarovsk (31:01)" dość dobrze opisuje jego nazwa. I choć na rocku się nie znam, Wild thing poznam zawsze. Zwłaszcza porządnie katowane efektami i zaburzane przypadkowymi hałasami. Album mnie nie powalił, ale był ciekawy.

Brak komentarzy: