czwartek, 29 grudnia 2011

Marfan Syndrome - CD46 - 1995r.


Sprzężenie zwrotne wraca w wielkim stylu. Jest go tu pod dostatkiem. Okraszone nisko osadzonymi syntezatorami i szumem. Kolejne utwory stają się bardziej gęste i wymagające. W tle pojawiają się przesterowane kawałki jazzowe i perkusyjne loopy. Blaszane zgrzyty i molestowane mikrofony. Zdecydowanie dominują niskie rejestry. Pod koniec płyty słychać zawodzący głos. Nadałoby się to do japońskiego horroru. Całość mnie harshowa niż poprzednie płyty, może nie ambientowo ale na pewno nie jest to easy listening. Zobaczymy co przyniesie CD 47.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Red Magnesia Pink - CD45 - 1995r.


Tak naprawdę ta płyta mogłaby być dołączona do folderu reklamującego VCS3 and AKS firmy EMS. Otwiera ją mocne uderzenie numeru "Minus Zero", który był niejako singlem, który ją promował. Mocne analogowe uderzenie z tłustym niczym smalec brzmieniem. Czysta brutalność urządzeń angielskiej firmy od pierwszych sekund. Wszystko skąpane w szumie i przesterze. Kwiczące filtry i potworna moc oscylatorów rozrywa głośniki. Pozostałe utwory to dalsze poszukiwania na platformie sprzętowej EMS. Charakterystyczne ćwierkanie i "baseliney" jakich nie powstydziliby się nawet najbardziej hardcorowi dubstepowcy. Bas bywa tak intensywny, że można by nim kruszyć beton. Na szczególną uwagę zasługuje "Little Bang" z bardzo charakterystycznym buczeniem otoczonym kakofonią męczonych blach. Gęsta płyta. Idealna na długie zimowe wieczory.

sobota, 17 grudnia 2011

Liquid City - CD44 - 19995r.




Witam po przerwie. I zaczynamy od razu mocnym uderzeniem, bo płyta 44 to nie przelewki. Tytułowa kompozycja stawia metaliczny mur. Szum, syk tworzą gęstą ścianę, która jakby na złość gatunkowi HNW jest bardzo dynamiczna. W ruch idzie pocierak i cała reszta Merzowego arsenału. Miejscami pojawia się świński basowy pomruk. Pasmo Merzbow dąży do nieskończoności, jak zauważył kiedyś mój człowiek z Gdyni. Dalitech Filters to połącznie taśm, perkusji, karabinu maszynowego i syntezatora EMS z jego klasycznym ćwierkaniem. Ostro i bez litości. Za to Tiabguls to klasyczne wobble rodem z dubstepu by EMS Synthi. W tle ściana i szum, metaliczne sprzęgi. Cheese Car Commando uderza harsh noiseowym cut upem. W tle nie brakuje maksymalnie przesterowanych atrakcji. Po raz kolejny zaskakuje mnie rozdzielczość utworu i napakowanie elementów, wychodzi bowiem na to, że Akita ma dobrze zmasterowane płyty. Tak wiem - mastering i Noise... Połowa lat 90tych to chyba mój ulubiony okres w nagraniach Akity, siła analogów i pocieraka jest nie do przecenienia.


Akita dumnie trzymający "pocierak".