czwartek, 29 grudnia 2011

Marfan Syndrome - CD46 - 1995r.


Sprzężenie zwrotne wraca w wielkim stylu. Jest go tu pod dostatkiem. Okraszone nisko osadzonymi syntezatorami i szumem. Kolejne utwory stają się bardziej gęste i wymagające. W tle pojawiają się przesterowane kawałki jazzowe i perkusyjne loopy. Blaszane zgrzyty i molestowane mikrofony. Zdecydowanie dominują niskie rejestry. Pod koniec płyty słychać zawodzący głos. Nadałoby się to do japońskiego horroru. Całość mnie harshowa niż poprzednie płyty, może nie ambientowo ale na pewno nie jest to easy listening. Zobaczymy co przyniesie CD 47.

Brak komentarzy: