
47 krążek zaczyna się cudownie rytmicznym tytułowym utworem "Rhinogradentia ". Perkusyjny loop w akompaniamencie tak bardzo lubianego przeze mnie syntezatora produkcji EMS. Tanecznie i hałaśliwie czyli tak jak lubię. Znaczna część kompozycji to pętle, mocno brzmiące i urozmaicane szumami i przesterem. Nie braknie również przesadnie odkręconego rezonansu. "Silver Scintillator" jest natomiast dość oszczędny i jego początek bazuje głównie na pogłosie. Później całość zmienia się na poszukiwanie na platformie EMS. Warstw jest mało lecz są urozmaicane kopaniem metalowego wiadra, które pojawia się od czasu do czasu. "Narco" ambientowy wręcz numer domyka ten album. Bardzo oszczędny w środkach i analogowo brzmiący kawałek. Pozbawiony agresji i raczej niepokojący by ożywić się na samym końcu. 3CD do końca.
2 komentarze:
Świetne zestawienie. Szkoda, że skończyłeś pisać 3 pozycje przed końcem. Nie myślałeś o recenzowaniu innych krążków Merzbow? Może swoich ulubionych chociaż :)
Skończę w tym tygodniu:)
Prześlij komentarz