Pamiętam moje pierwsze odsłuchanie Merzbox prawdopodobnie jakieś 18 czy 20 lat temu. Zacząłem właśnie od tej płyty z nadzieją schodzenia aż do numeru 1 nie mając pojęcia że materiał został pogrupowany chronologicznie a płyta numer 50 zawiera materiał najbardziej gęsty i dojrzały.
Hair Gun to bezkompromisowy atak na zmysły. Ems i bliżej nieokreślona liczba hałasogennych urządzeń. Maksymalna głośności daje maksymalne rezultaty. Bez litości ale z pewną dynamiką i cichszymi partiami. Miałem możliwość słyszeć Merzbow w Club Quattro w Shibuyi i ten utwór daje pewną namiastkę możliwej ewolucji oraz dynamiki dźwięku Merzbow. Trudno nie westchnąć z wrażenia czystej brutalniej siły dźwięku. Wszystkie elementy hałasu za które uwielbiam Merzbow są tu obecne. Zwroty bywają dynamiczne i nagłe. Jest to jedna z płyt która puszczona odpowiednio głośno może absolutnie zaskoczyć słuchacza natężeniem dźwięku.
Kyoko Hamuras Air Clyster - yo z kolei połączenie krzyków Bara i cyfrowego naporu Akity. Gęsta zapora szumu i agresywne krzyki ledwo przebijające się przez niemożliwe gęste ściany szumu. Mechaniczne natarcie ścian hałasu z dźwiękami cierpiącej elektroniki. Jęk ludzki połączony z jękiem urządzeń. Brak litości i wytchnienia.
Black Brain of Piranese - to kontynuacja cyfrowego naporu. Theremin nieskończenie procesowany w kolejne warstwy szumu. Wysokie przebicia leżące na wastwach szumu i sprzężeń. Przysiągł bym że słychać EMS oraz statyczne dźwięki przypominające buczący transformator.
Soft Parts 1 & 2 - nie ma tu kompletnie nkc soft. Zacięty oscylator i fale szumu zalewające słuchacza od samego początku utworu.
1. "Hair Gun" 13:16
2. "Kyoko Hamuras Air Clyster" 12:14
3. "Black Brain of Piranese" 13:26
4. "Soft Parts 1 & 2" 17:29
5. "Wild Pair" 3:50
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz